sobota, 30 maja 2015

Malutka panika

Gdy zgadywałam się ze Ewą "a może tak Bieg Rzeźnika?" - do samego losowania uczestników była kupa czasu, nie mówiąc już o biegu.
Po losowaniu w dalszym ciągu czerwiec był lekką abstrakcją.
Biegałam,owszem, stękałam pod górkę na Moczydle, sapałam na pagórkach na Forcie Bema. Wylewałam litry potu robiąc pompki, burpeesy, czworaki, raczki i inne dziwne rzeczy zaordynowane przez Magdę i Piotrka z Power Training. Ale w dalszym ciągu do czerwca było tyyyle czasu. I tyyyyle czasu na trenowanie.
A tu nagle, pyk, pyk i się zrobił trzydziesty maja. Zostało sześć dni. Aaaaaaa!
I nagle te siedemdziesiąt osiem kilometrów po górach stało się takie realne. Bardzo realne. I oczywiście pojawił się panic mode.
Czy dam radę? Czy to co wybiegałam, wyćwiczyłam,  wystarczy na bieszczadzkie połoniny? Czy nie zawiodę Ewy? Czy będę dobrą partnerką? Jak się ubrać? Kompresja czy bez? Długi rękaw czy krótki? Okulary czy czapka? Milion pytań.
Mam nadzieję, że będzie dobrze. Że pomimo zmęczenia i kryzysów będę się dobrze z Ewą bawiła. Że połoniny osłodzą niewyspanie, ból mięśni. zmęczenie.
I Matki Dwie przebiegną przez mostek w Ustrzykach :)




7 komentarzy:

  1. Agnieszka, jedź, baw się dobrze i nie przejmj się tym co będzie.
    Przez mostek przebiegniecie.
    ps. czapka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też postawiłam na czapkę :) Dzięki!

      Usuń
  2. Panika jest dużo lepsza niż zbyt duża pewność siebie. Jak dla mnie to oznacza tylko tyle, że jesteś dobrze przygotowana i nie chcesz o niczym zapomnieć :) Radzisz sobie z trójką dzieci to i z jednym Rzeźnikiem tym bardziej sobie poradzisz ;) Powodzenia, pozdrowienia - Tomek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, z tym ogarnianiem dzieci to różnie bywa ;) Choć dziś okazało się, że gorsza od trójki spokrewnionych dzieci w samochodzie jest trójka równolatków w samochodzie ;) Czyli odwoziliśmy dziecko nr 1 i jego kolegów na zawody judo pod Białystok :)
      Niby w ramach przygotowań do Rzeźnika nabiegałam najwięcej kilometrów w mojej historii biegaczkowej ever. Ale część osób i tak zabiłoby mnie śmiechem - bo jak na moje różne plany biegam stosunkowo niewiele.

      Usuń
  3. A ja najbardziej się boję żeby nie zawieść Ciebie, więc skoro obie tyle myślimy o współpracy w zespole, to mamy duże szanse na sukces :) Wierzę, że będzie dobrze, pewnie będą kryzysy na trasie, ale DAMY RADĘ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce, damy radę, niebieski kwiat i kolce... ;))
      Nie, no musimy dać radę!

      Usuń
    2. [Gdzieś na Połoninie...] Nie patrz w dół, nie patrz w dół!..... Shrek, ja w dół patrzę! ;-)

      Usuń

Copyright © 2016 Matkabiega , Blogger